Drzewa a zdrowie człowieka. Jak kontakt z drzewami wpływa na ciało, psychikę i dobrostan?

Drzewa a zdrowie człowieka. Jak kontakt z drzewami wpływa na ciało, psychikę i dobrostan?
Drzewa wpływają na nasze życie znacznie bardziej, niż zwykle zauważamy. Dają cień, pomagają obniżać temperaturę otoczenia, tworzą siedliska dla niezliczonych organizmów i współtworzą ekosystem, od którego sami jesteśmy zależni. Ich znaczenie nie kończy się jednak na ekologii.
Badania wskazują, że kontakt z drzewami i terenami zielonymi może wspierać również zdrowie i dobrostan człowieka, sprzyjać redukcji stresu, regeneracji uwagi, odpoczynkowi i aktywności fizycznej. Zieleń w naszym otoczeniu ma również znaczenie dla jakości życia w miastach. Nie są więc jedynie elementem krajobrazu są częścią środowiska, od którego zależą nasze zdrowie i jakość życia.
Dlaczego więc tak dobrze czujemy się wśród drzew? I co właściwie dzieje się z człowiekiem, kiedy wchodzi do lasu, parku albo po prostu zatrzymuje się na chwilę pod koroną starego drzewa?
„Wszystko ma w sobie piękno, ale nie każdy je widzi” – Konfucjusz

Są milczącymi świadkami dziejów Ziemi. Naszych historii, wzruszeń, spotkań, rozstań i chwil czułości przeżywanych u ich podnóża.
Drzewa. Zastygli podróżnicy w czasie.
Fotografka Beth Moon przez czternaście lat podróżowała po świecie w poszukiwaniu najstarszych i najbardziej monumentalnych drzew. Patrząc na jej fotografie, trudno nie pomyśleć o wszystkim, czego były świadkami. Każde jest inne. Każde nosi zapis czasu w korze, pęknięciach, konarach i kształcie pnia. Warto czasem przy jednym z nich po prostu usiąść. Oprzeć plecy o pień. Zamknąć oczy. Oddychać. Nie trzeba robić niczego więcej.
Kiedy uwaga przestaje być zajęta kolejnymi zadaniami, zaczynamy dostrzegać to, co wcześniej pozostawało w tle: szelest liści, ruch gałęzi, fakturę kory, temperaturę powietrza, zapach ziemi.
Nie potrzebujemy absolutnej ciszy. Potrzebujemy raczej wystarczającego skupienia, żeby naprawdę zauważyć miejsce, w którym jesteśmy.
I być może właśnie tutaj zaczyna się jedna z najważniejszych korzyści płynących z kontaktu z drzewami – zatrzymanie.
Dlaczego tak dobrze czujemy się wśród drzew?

Jednym z możliwych mechanizmów jest reakcja naszego autonomicznego układu nerwowego.
Kiedy znajdujemy się pod wpływem stresu i mobilizacji, większą rolę odgrywa jego część współczulna, związana m.in. ze wzrostem czujności i przygotowaniem organizmu do działania. Regeneracja wiąże się natomiast ze zwiększoną aktywnością układu przywspółczulnego, odpowiedzialnego m.in. za odpoczynek i procesy odbudowy organizmu.
Kontakt ze spokojnym środowiskiem naturalnym może sprzyjać wyciszeniu i redukcji napięcia.
Znaczenie może mieć również sposób, w jaki odbieramy przestrzeń.
Geograf Jay Appleton w swojej teorii „prospect-refuge” zwracał uwagę, że preferujemy miejsca, które jednocześnie pozwalają nam obserwować otoczenie i dają poczucie schronienia. Drzewa mogą spełniać oba te warunki, ich korony tworzą osłonę, a jednocześnie nie zamykają całkowicie przestrzeni.

Poczucie bezpieczeństwa ma ogromne znaczenie również w pracy terapeutycznej, coachingowej czy rozwojowej. Trudno zajmować się własnymi emocjami i doświadczeniami, jeśli organizm pozostaje w stanie ciągłego napięcia i zagrożenia.
Natura może być jednym z miejsc, które pomagają stworzyć przestrzeń do zatrzymania się.
Czy sam widok drzew może wspierać zdrowie?
Jedno z najbardziej znanych badań dotyczących wpływu natury na zdrowie przeprowadził Roger Ulrich. W opublikowanym w 1984 roku na łamach „Science” badaniu przeanalizował dokumentację pacjentów po operacji pęcherzyka żółciowego. Część z nich miała z okna widok na naturalną scenerię, pozostali patrzyli na ceglaną ścianę.
Pacjenci mający widok na naturę przebywali po operacji w szpitalu krócej, przyjmowali mniej silnych leków przeciwbólowych i otrzymywali mniej negatywnych komentarzy w notatkach pielęgniarskich niż odpowiednio dobrani pacjenci patrzący na ścianę.
Badanie obejmowało 46 pacjentów, dlatego nie możemy na jego podstawie powiedzieć, że sam widok drzewa „leczy”. Stało się jednak jednym z ważnych punktów wyjścia dla dalszych badań nad znaczeniem środowiska w procesie zdrowienia.
Pokazało też coś, co dzisiaj może wydawać się oczywiste: przestrzeń, w której dochodzimy do zdrowia, nie jest obojętna dla naszego organizmu.

Jak drzewa wpływają na zdrowie psychiczne?
Znaczenie może mieć nie tylko wyprawa do lasu, lecz również zieleń, którą widzimy każdego dnia wokół własnego domu.
Frances Kuo i William Sullivan badali mieszkańców budynków komunalnych w Chicago. Osoby mieszkające w budynkach otoczonych większą ilością drzew i trawy deklarowały mniej agresji i przemocy niż mieszkańcy bardziej pozbawionego zieleni otoczenia.
W innym badaniu tych samych autorów, opartym na policyjnych statystykach dotyczących 98 budynków, bardziej zielone otoczenie wiązało się z mniejszą liczbą zgłaszanych przestępstw.
Warto zwrócić uwagę na sformułowanie „wiązało się”. Zależność statystyczna nie oznacza automatycznie, że posadzenie kilku drzew spowoduje konkretny procentowy spadek przestępczości. Środowisko miejskie jest znacznie bardziej złożone.
Interesujące wyniki przyniosły również analizy dotyczące dostępu do terenów zielonych i dobrostanu psychicznego. Badania zespołu CRESH obejmujące dane z 34 europejskich krajów pokazały, że nierówności w dobrostanie psychicznym pomiędzy osobami znajdującymi się w lepszej i gorszej sytuacji finansowej były mniejsze wśród ludzi deklarujących dobry dostęp do terenów zielonych i rekreacyjnych.
To ważna perspektywa.
Park, skwer czy drzewa przy ulicy nie są jedynie dekoracją miasta. Zieleń może być elementem środowiska wspierającego jakość życia jego mieszkańców.

Czy więcej drzew w mieście oznacza lepsze zdrowie mieszkańców?
Ciekawych danych dostarczyło badanie Marca Bermana i jego współpracowników przeprowadzone w Toronto. Naukowcy zestawili informacje dotyczące miejskich drzew z danymi dotyczącymi zdrowia mieszkańców.
Okazało się, że obecność około 10 dodatkowych drzew w obrębie miejskiego kwartału była związana z lepszą samooceną zdrowia w stopniu statystycznie porównywalnym z różnicą związaną ze wzrostem rocznego dochodu o około 10 tysięcy dolarów lub byciem około siedem lat młodszym.
Nie oznacza to oczywiście, że dziesięć drzew „daje nam 10 tysięcy dolarów” albo odmładza nas o siedem lat. Pokazuje natomiast coś bardzo ważnego: zieleń miejska może mieć realny związek ze zdrowiem mieszkańców.
W czasach, gdy w dyskusjach o miastach wciąż pojawia się problem „betonozy”, warto pamiętać, że dojrzałe drzewo to nie przeszkoda architektoniczna. To element infrastruktury wpływającej na mikroklimat i jakość przestrzeni, w której żyjemy.

Czy drzewa naprawdę ze sobą „rozmawiają”?
W książce „Sekretne życie drzew” Peter Wohlleben opisuje świat lasu językiem niezwykle bliskim człowiekowi. Drzewa „opiekują się”, „ostrzegają”, mają swoje strategie i komunikują się. Czyta się to niemal jak baśń. I właśnie tutaj warto oddzielić piękną metaforę od tego, co możemy dziś powiedzieć na podstawie nauki.
Wiemy, że rośliny reagują na sygnały chemiczne, zmieniają swoje reakcje obronne w odpowiedzi na zagrożenie, a korzenie drzew współistnieją z grzybami tworzącymi sieci mikoryzowe. Niektóre rośliny potrafią również reagować na żerowanie roślinożerców poprzez zwiększenie produkcji substancji obronnych. To fascynujące mechanizmy biologiczne, do których nie trzeba dodawać ludzkich intencji.
Jak drzewa przygotowują się do jesieni?
Jesień jest jednym z najpiękniejszych momentów, aby obserwować strategie drzew.
Wraz z rozpadem chlorofilu przestaje dominować zielona barwa liści i zaczynają uwidaczniać się inne pigmenty. Karotenoidy odpowiadają za odcienie żółci i pomarańczu, natomiast antocyjany mogą nadawać liściom czerwienie i purpury. Moment rozpoczęcia zmian zależy m.in. od gatunku, długości dnia, temperatury i innych warunków środowiskowych. Wohlleben opisuje niektóre drzewa jako bardziej „odważne”, długo utrzymujące zielone liście, podczas gdy inne wcześniej przygotowują się do zimy. Możemy potraktować to jako piękną metaforę różnych strategii biologicznych. I nadal się nimi zachwycać.
Szczęśliwi ci, którzy mogą doświadczać jesieni i jej nieprzewidywalnych konstelacji kolorów.

Dlaczego drzewa są ważne w miastach?
Wpływ drzew na człowieka zdecydowanie wykracza poza psychologię. W coraz cieplejszych miastach jednym z najbardziej odczuwalnych efektów obecności drzew jest cień i chłodzenie przestrzeni.
Drzewa poprzez zacienianie i transpirację wpływają na lokalny mikroklimat. Badania prowadzone w miastach pokazują, że różnica temperatury powierzchni wystawionej na bezpośrednie słońce i znajdującej się pod koroną drzewa może wynosić kilkanaście stopni Celsjusza. W jednym z badań przeprowadzonych w Bolzano cień drzew obniżał maksymalną temperaturę powierzchni latem nawet o około 19°C. Podczas fal upałów dojrzałe drzewo przestaje więc być wyłącznie elementem estetycznym.
Staje się naturalną infrastrukturą miasta.
Drzewa magazynują węgiel, przechwytują część wód opadowych, wpływają na mikroklimat, tworzą siedliska i zapewniają pokarm oraz schronienie wielu gatunkom.
Również martwe drzewo pozostawione w odpowiednim miejscu nadal pełni ważną funkcję. Rozkładające się drewno jest środowiskiem życia grzybów, owadów, mikroorganizmów i wielu innych organizmów. Jest także magazynem wody.
W zdrowym ekosystemie śmierć drzewa nie oznacza więc końca jego znaczenia.
Czy drzewa zmniejszają hałas?
Wielu mieszkańców miast doświadcza niemal nieustannego hałasu. Odpowiednio zaprojektowana zieleń może uczestniczyć w jego ograniczaniu, jednak nie jest prawdą, że każde drzewo automatycznie redukuje hałas o połowę. Znaczenie mają m.in. szerokość i gęstość pasa roślinności, wielkość pni, struktura zieleni, ukształtowanie terenu oraz źródło dźwięku.
To kolejny argument przemawiający za tym, żeby zieleń w mieście nie była przypadkowym dodatkiem umieszczanym pomiędzy budynkami, lecz pełnoprawnym elementem projektowania przestrzeni.
Czym są fitoncydy i jak mogą wpływać na człowieka?
Drzewa uwalniają do otoczenia wiele lotnych związków organicznych. W kontekście badań nad lasem i kąpielami leśnymi często mówi się o fitoncydach. Badania sugerują, że niektóre związki pochodzenia roślinnego mogą oddziaływać na wybrane elementy funkcjonowania układu odpornościowego, m.in. aktywność komórek NK, czyli natural killers.
To interesujący kierunek badań, ale nie oznacza, że spacer po lesie leczy infekcje czy konkretne choroby.
Las oddziałuje na nas jednocześnie poprzez wiele mechanizmów: zmysły, mikroklimat, ruch, ograniczenie części bodźców miejskich, zapachy, naturalne dźwięki, światło oraz związki chemiczne obecne w powietrzu.
Sprowadzanie jego działania wyłącznie do fitoncydów byłoby więc zbyt dużym uproszczeniem.
Drzewo jako bezpieczne miejsce
Interesującą perspektywę przyniosło niewielkie badanie jakościowe przeprowadzone w Danii z udziałem weteranów z zespołem stresu pourazowego uczestniczących w terapii opartej na naturze. Uczestnicy opisywali las jako miejsce dające poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jeden z nich mówił o możliwości siedzenia pod drzewem bez oczekiwań i bez konieczności odpowiadania na pytania.
To badanie i nie może stanowić dowodu na to, że drzewa „leczą” traumę. Pokazuje jednak coś niezwykle ciekawego: sposób, w jaki człowiek może doświadczać naturalnego otoczenia.
Drzewo niczego od nas nie oczekuje.
Nie musimy być przy nim interesujący.
Produktywni.
Silni.
Nie musimy niczego udowadniać.
Możemy po prostu być.

Dlaczego drzewa są dla nas tak ważne również symbolicznie?
Drzewa towarzyszą człowiekowi nie tylko biologicznie, ale również kulturowo. Drzewo życia pojawia się w mitologiach, religiach, sztuce i kulturze popularnej. Ubieramy choinkę, sadzimy drzewa dla upamiętnienia ważnych wydarzeń, nadajemy im imiona i chronimy drzewa pomnikowe.
Drzewo może symbolizować życie, śmierć i odrodzenie.
Korzenie jako przeszłość i przynależność.
Pień jako teraźniejszość i stabilność.
Korona jako rozwój, wyobraźnię.
Może właśnie dlatego tak łatwo odnajdujemy w drzewach samych siebie.
My również prowadzimy życie widoczne i mniej jawne. Jest to, co pokazujemy światu, i to, co pozostaje pod powierzchnią, nasze emocje, doświadczenia, lęki, potrzeby i historie.
Ile czasu w naturze potrzeba, aby odczuć korzyści?
Dobra wiadomość jest taka, że kontakt z naturą nie zawsze musi oznaczać kilkugodzinną wyprawę do lasu.
W badaniu MaryCarol Hunter i jej współpracowników uczestnicy mieli regularnie spędzać czas w miejscu dającym im poczucie kontaktu z naturą. Analiza biomarkerów stresu wykazała, że już 20–30 minut takiego doświadczenia wiązało się z efektywnym spadkiem poziomu kortyzolu.
Nie oznacza to jednak, że istnieje magiczna granica 20 minut, po której natura zaczyna „działać”.
To raczej dobra wiadomość dla zabieganych ludzi: nawet stosunkowo krótki kontakt z naturą może mieć znaczenie.
Może to być las.
Park.
Drzewo przed domem.
Droga do pracy poprowadzona przez bardziej zieloną część miasta.
Ławka pod koroną starego klonu.
Nie zawsze potrzebujemy wyprawy do dzikiej puszczy.
Potrzebujemy natomiast częściej zauważać naturę, która już jest wokół nas.
Jak częściej korzystać z kontaktu z drzewami?
Zacznij od rzeczy najprostszych.
W drodze do pracy wybierz jedno drzewo i zacznij je obserwować.
Zobacz, kiedy pojawiają się pierwsze pąki. Kiedy rozwijają się liście. Kto przylatuje na jego gałęzie. Jak zmienia się światło przechodzące przez koronę. Jak wygląda po deszczu, a jak podczas suszy.
Czasem usiądź pod nim bez telefonu.
Posłuchaj.
Popatrz.
Dotknij kory.
Pooddychaj.
Nie po to, żeby wykonać kolejne zadanie z listy.
Po prostu po to, żeby przez chwilę być.
Frederick Law Olmsted, jeden z twórców nowojorskiego Central Parku, już w XIX wieku zwracał uwagę na szczególną właściwość naturalnego krajobrazu: przyciąga uwagę, ale jej nie wyczerpuje.
Wiele lat później podobną intuicję rozwinęli Rachel i Stephen Kaplanowie w teorii regeneracji uwagi Attention Restoration Theory (ART). Zgodnie z nią środowisko naturalne może angażować naszą uwagę w sposób niewymuszony, dając odpocząć mechanizmom uwagi kierowanej, których intensywnie używamy podczas pracy, nauki i wykonywania zadań wymagających koncentracji.
Być może właśnie dlatego po dniu pełnym ekranów, komunikatów, decyzji i obowiązków spacer wśród drzew może być czymś więcej niż zmianą otoczenia.
Może być powrotem uwagi do świata, który nie domaga się od nas natychmiastowej odpowiedzi.
John Lubbock pisał, że odpoczynek nie jest lenistwem.
Trudno się z nim nie zgodzić.
Położyć się czasem w letni dzień na trawie pod drzewem, słuchać wody albo obserwować przesuwające się po niebie chmury nie oznacza przecież marnowania czasu.
Być może oznacza dokładnie coś przeciwnego.
Dlaczego warto chronić stare drzewa?
Dojrzałego drzewa nie da się zastąpić młodą sadzonką w ciągu jednego sezonu. Stare drzewa tworzą rozbudowane korony, dają cień, są siedliskiem wielu organizmów, magazynują węgiel i stanowią ważny element lokalnego krajobrazu oraz historii miejsca.
Dlatego warto patrzeć na drzewa nie jak na przeszkodę w inwestycji, ale jak na zasób, którego odtworzenie może wymagać dziesiątek, a czasami setek lat.
To, co znamy, łatwiej jest nam chronić.
A więc poznawajmy drzewa.
Obserwujmy je w drodze do pracy. Patrzmy, jak zmieniają się w ciągu roku. Zauważajmy, jakie ptaki, owady i inne organizmy im towarzyszą.
Pokazujmy je również dzieciom.
Przez ogromną większość historii naszego gatunku człowiek funkcjonował w znacznie bliższym kontakcie ze światem przyrody niż obecnie. Dzisiaj coraz większa część naszego życia przenosi się do budynków, samochodów i przestrzeni cyfrowej.
Nie oznacza to, że odejście od natury jest prostą przyczyną depresji czy innych zaburzeń psychicznych. Zdrowie człowieka zależy od bardzo wielu czynników.
Mamy jednak coraz więcej danych pokazujących, że dostęp do terenów zielonych jest jednym z elementów środowiska wspierającego zdrowie i dobrostan.
Richard Louv w książce „Witamina N” zachęca do czegoś niezwykle prostego: regularnego przebywania w naturze, spacerowania, obserwowania ptaków, przyglądania się drzewom i dzielenia tych doświadczeń z innymi.
Możemy potraktować to jako symboliczną zieloną receptę.
Bez skomplikowanych procedur.
Patrz na drzewa. Poznawaj je. Obserwuj. Chroń.
Bo łatwiej chronimy to, z czym czujemy więź.
Drzewa poradzą sobie bez obecności człowieka znacznie lepiej niż człowiek bez ekosystemów, których są częścią.
Może więc zamiast pytać wyłącznie:
„Co drzewa mogą zrobić dla nas?”
warto czasem zapytać również:
„Co my możemy zrobić dla drzew?”
Bo troszcząc się o nie, w dużej mierze troszczymy się również o siebie.

Źródła:
- Urlich R.S.(2001). Effects of healthcare environmental design on medical outcomes. Designand health: proceedings of the second international confernece on health and design. Stocholm, Sewden, s. 49-59.
- Mitchell R.J., Richardson E.A., Shortt N.K., Pearce J.R. (2015). Neighborhood environments and socioeconomic inqualities in mental well-being, American Journal of Preventive Medicine, 49(1), s. 80-84. doi: 10.1016/j.amepre.2015.01.017.
- Kuo F.E., Sullivan W.C. (2001). Aggression and violence in the inner city, Environment and Behavior, 33(4), s. 543-571. doi: 10.1177/00139160121973124.
- Poulsen D.V., Stigsdotter U.K., Djernis D., Sidenius, U. (2016) ‘Everything just seems much more right in nature’:How veterans with post-traumatic stress disorder experience nature-based activities in a forest therapy garden, Health Psychology Open, 3(1). doi:10.1177/2055102916637090.
- Simonienko K., Lasoterapia, Bielsko-Biała, 2021.
- Olmsted F., Nash R. (1865). The Value and care of parks. Raport do Kongresu Stanu Kalifornia, przedruk w The American Enviroment (Hillsdale, NJ), s. 18-24.
- Louv R. „Witamina N”, Warszawa, 2016


